"Zwyciężyła ambicja Widzewa!", " Brawo, chłopcy z Widzewa!". To tytuły artykułów łódzkiej prasy rozpoczynające relację jednego z meczów w wykonaniu piłkarzy Widzewa. Myli się jednak ten, kto pomyśli że dotyczą one jednego z wielkich meczów w Europejskich pucharach w wykonaniu czerwono-biało-czerwonych, czy też meczu po którym łodzianie zdobywali jedno z swych czterech mistrzostw Polski, bądź też wywalczenie Pucharu i Superpucharu naszego kraju.
Aby rozwiązać zagadkę zamieszczonych tytułów prasowych należało udać się do muzeum Łódzkiego Widzewa. Zwiedzając muzeum (w którym zebrano puchary i pamiątki wszystkich sportowców reprezentujących łódzki klub) zatrzymuje się na dłuższą chwilę przy półce na którym stoi na pierwszy rzut oka niepozorny Puchar. Widać po nim, że został zdobyty przez widzewiaków wiele, wiele lat temu, a dokładnie w... 1947 roku. Plakietka zamieszczona pod pucharem zawiera informację, że jest to trofeum zdobyte w ramach "Dni morza", zorganizowanych przez... Ligę Morską.

Kolejna zagadka, co ma klub z samego środka Polski, do święta które kojarzy się z północną częścią naszego kraju? Otóż "Dni Morza" w 1947 roku trwały od 23 do 29 czerwca, i swym zasięgiem obejmowały teren całego kraju. W ramach tego święta, nazywanego także "Tygodniem morza" w całej Polsce odbywały się różnego rodzaju imprezy, konkursy czy wydarzenia, mające na celu propagowanie zagadnień związanych z morzem wśród społeczeństwa. Całkowity dochód ze wszystkich imprez przeznaczony był właśnie na cele statutowe organizatora. Liga Morska natomiast była organizacją społeczną, mającą na celu przede wszystkim edukację wśród ludzi, a także rozbudowę floty morskiej i rzecznej.
Także w Łodzi doszło do wielu wydarzeń, także sportowych, mających na celu propagowanie idei "Dni morza". Jednym z nich było zorganizowanie meczu towarzyskiego o puchar Ligi Morskiej, w którym zmierzyły się dwie najsilniejsze wówczas drużyny piłkarskie w Łodzi, a więc Widzewa i ŁKS-u.

Rozpoczęcie tego widowiska zaplanowano na czwartek, 26 czerwca o godzinie 18:00. Stadion na którym rozegrano zawody to obiekt przy obecnej al. Unii, wówczas reprezentacyjnego stadionu w mieście włókniarzy, gdzie swoje mecze w roli gospodarza rozgrywa ŁKS. Przedsprzedaż biletów rozpoczęła się już kilka dni wcześniej w kilku miejscach na terenie Łodzi. Jednym z nich było biuro Ligi Morskiej mieszczące się przy ulicy Piotrkowskiej, a więc w samym centrum miasta. Zainteresowanie meczem było jednak na średnim poziomie, bowiem obejrzeć mecz dwóch najlepszych drużyn miasta przyszło zobaczyć około 5 tysięcy osób.
Jeszcze słowo z jakiej pozycji do tego widowiska przystępowały obie ekipy. ŁKS po wygraniu łódzkiej klasy A w sezonie 1945/46 walczył w krajowych eliminacjach o awans do nowo utworzonej Ligi, której start zaplanowano na marzec 1948 roku. Łódzki KS walczył w grupie C, między innymi z poznańską Wartą, i po kilku kolejkach zajmował pozycję lidera tabeli swojej grupy. Ostatecznie zarówno ŁKS i Warta do Ligi awansowały.
Widzew natomiast wygrał rozgrywki klasy A w Łodzi sezon później. Jako zwycięzcy awansowali do rozgrywek międzystrefowych, w których mierzyli się wszystkie drużyny które wygrały rozgrywki w swoich okręgach. Widzew już po zakończeniu meczu z okazji Dni Morza wygrał jedną z 5 grup międzystrefowych awansował do ostatecznej batalii o Ligę. W meczach eliminacyjnych zagrało 5 klubów, m.in. warszawska Legia czy Ruch Chorzów. Do Ligi bezpośrednio awansowały 3 najlepsze drużyny, Widzew zajął tam 4 lokatę, jednak po powiększeniu Ligi z 12 do 14 drużyn awans ostatecznie wywalczył. Także w meczu towarzyskim zmierzyły się nie tylko najsilniejsze drużyny w Łodzi, ale także dwa kluby które weszły w skład pierwszych powojennych rozgrywek w formie Ligi.
Pora przejść już do samego meczu. W drużynie ŁKS-u nie wystąpiło kilku najlepszych wówczas graczy, z Baranem i Hogendorfem na czele. Mimo tego dalej ich zespół był stawiany w roli faworyta. Widzewiacy do swojego pierwszego powojennego meczu o puchar przystąpili w swym najsilniejszym składzie.
Zawodnikom obu drużyn wychodzącym na boisko towarzyszyły dźwięki orkiestry, a na środku murawy czekał na graczy prezes Miejskiej Rady Narodowej, Pan Andrzejak. Tuż przed rozpoczęciem zawodów wręczył on okolicznościowe proporce kapitanom obu drużyn. Po uroczystej ceremonii, sędzia Maksymilian Sznajder rozpoczął mecz.
Pierwsza połowa należała do wyrównanych. Zawodnicy jednej i drugiej drużyny mieli okazję do zdobycia gola dla swych zespołów, jednak na przeszkodzie stawał brak celności lub dobre interwencję bramkarzy.
Obraz gry zmienił się diametralnie w drugiej odsłonie gry o puchar. Widzewiacy od początku dominowali nad swym rywalem i na efekty nie trzeba było długo czekać. W 56 minucie Kazimierz Gbyl/ zdobył prowadzenie dla Widzewa. Gdy widzowie nie zdążyli jeszcze kończyć celebrowania po zdobytym golu, przyszło im poderwać się po raz drugi, gdy chwilę później widzewiacy podwyższyli prowadzenie po strzale Bolesława Fornalczyka/. Używając terminologii bokserskiej Widzew wyprowadził dwa mocne ciosy, po których rywal próbował wrócić do gry, lecz czynił to nieudolnie. Ostateczny cios widzewiacy zadali w 68 minucie, gdy po indywidualnej akcji gola na 3:0 zdobył Zygmunt Cichocki/. To był nokaut! Do zakończenia meczu obraz gry nie uległ już zmianie. Widzew dowiózł pewne, i jak najbardziej założone prowadzenie do końca.

Tuż po zakończonej rywalizacji, prezes M. R. N., pan Andrzejak, wręczył zwycięskiej ekipie puchar przechodni Ligi Morskiej! Co ciekawe rok później ponownie doszło do rywalizacji obu wymienionych zespołów w grze o puchar z okazji „Dni Morza”. Ponownie wygrał Widzew, tym razem 3:2, dzięki czemu wywalczył to trofeum na własność. Jeszcze jedna duża ciekawostka związana z tym pucharem. Otóż jest to najstarsza tego typu nagroda, która znajduje się obecnie w zbiorach widzewskiego muzeum!